Connect with us

Opinie

M. Stasiak: Ważne, aby podwyżki cen śmieci były uzasadnione i sprawiedliwe

Opublikowano

dnia

Na początku grudnia Rada Miejska Pyrzyc po raz kolejny nie wyraziła zgody na podwyższenie cen wywozu śmieci. Kolejna nieudana próba podwyżki wiąże się z tym, że gmina nadal będzie dopłacała do systemu z innych środków budżetowych. O przyczyny sprzeciwu zapytaliśmy Mirosława Stasiaka z klub radnych „Bezpartyjne Pyrzyce”.

Express Lokalny: Jest Pan jednym z głównych oponentów podnoszenia cen wywozu śmieci. Dlaczego?

Mirosław Stasiak: Nie jestem oponentem podnoszenia cen jako takich. Czasami podwyżki są konieczne, a nawet niezbędne. Ważne, aby były uzasadnione i sprawiedliwe. Aby wynikały z realnych potrzeb, a nie z widzimisię wąskiej grupy. Tak się złożyło, że 4 ostatnie próby podniesienia cen za wywóz odpadów komunalnych w moim odczuciu były niesprawiedliwe i nieuzasadnione. Pierwsza próba podniesienia stawki przedstawiona w połowie roku 2019 była wyliczona na podstawie ilości mieszkańców, którzy płacili za wywóz, a nie od ilości wytwarzających odpady, czyli tak naprawdę karała tych uczciwych, rzetelnie płacących za to, że ci mniej uczciwi nie płacili w ogóle. I dlatego została zaskarżona.
Druga próba zmiany stawki miała miejsce na początku roku 2020, gdzie w propozycji przedstawionej przez Panią Burmistrz założono wzrost ilości zebranych w 2020 roku śmieci aż o 16,5% w porównaniu z rokiem 2019, gdzie GUS przewidywał wzrost o 5%, a ja w mojej propozycji przyjąłem wzrost o 10% i na podstawie takiego właśnie wzrostu i przy uwzględnieniu podwyżki tak zwanej opłaty marszałkowskiej oraz wzrostu kosztów pracowniczych uchwaliliśmy stawkę w wysokości 22 złote i 60 groszy od osoby, a nie jak proponowano w projekcie 26 złotych i 50 groszy.

Trzecia próba była na październikowej sesji rady przeprowadzonej zdalnie, gdzie podwyżka również została odrzucona. Natomiast na ostatniej sesji, przedstawiłem już na konkretnych liczbach, że propozycje podwyżek tak w styczniu jak i w listopadzie są nieuzasadnione i nie wynikają z przedstawionych nam danych, bo ilość zebranych w ostatnich 12 miesiącach okazała się dużo niższa niż ta zakładana w styczniu i wzrosła nie o 16,5 %, ale tylko o 4,5% w porównaniu do roku 2019. Co istotne wzrosła także ilość mieszkańców którzy zadeklarowali opłaty za zagospodarowanie wytworzonych śmieci. Przypomnę:
zakładany w styczniu 2020 przez Panią Burmistrz wzrost ilości odpadów o 16,5% i konieczność podwyżki do 26,5 złotego. Faktyczna ilość zebranych śmieci w ostatnich 12 miesiącach okazała się mniejsza o 12% od zakładanej, a w projekcie uchwały nadal proponowane jest 26,5 złotego. Nie widzę w tym sensu ani logiki, dlatego głosowałem przeciw.

EL: Utrzymanie cen na obecnym poziomie oznacza, że gmina Pyrzyce będzie musiała dopłacić do wywozu odpadów ze środków budżetowych również pochodzących od mieszkańców, ale pierwotnie przeznaczonych na inne cele. Czy jest to Pańskim zdaniem uczciwe?

MS: Aby odpowiedzieć na to pytanie posłużę się znowu cyframi. Z danych przedstawionych nam w styczniu 2020 wynikało, że koszty obsługi systemu zagospodarowania odpadów w 2019 to 3 480 204 złotych, a ilość zebranych odpadów to 6 489 ton, czyli łatwo wyliczyć, że koszt zagospodarowania jednej tony śmieci w 2019 to 540 złotych. Biorąc pod uwagę wzrost opłaty marszałkowskiej i kosztów pracy o 15% w 2020 roku, podano nam, że koszt zagospodarowania tej samej tony śmieci w 2020 roku wzrośnie do około 600 złotych za tonę.

W danych za ostatnie 12 miesięcy wynika, że PPK zebrało od mieszkańców naszej gminy 6 781 ton, więc roczny koszt zagospodarowania tej ilości odpadów powinien wynosić 4 068 600 złotych, a nie jak przedstawiła w swoich wyliczeniach Pani Burmistrz 4 839 274 złotych.
Pada pytanie, czy to uczciwe, że gmina będzie musiała dopłacić do wywozu odpadów, a ja chciałbym zadać inne pytanie – czy uzasadnione jest, że gmina w ogóle musi dopłacić? I skąd się biorą tak wysokie koszty obsługi systemu, bo na pewno nie wynikają z matematycznych obliczeń.
Jak wiemy PPK jest spółką prawa handlowego, której 100% udziałowcem jest gmina – czyli wszyscy mieszkańcy. Czy to uczciwe, że spółka której jesteśmy właścicielami żąda od nas więcej niż faktycznie jest potrzebne do obsługi tego systemu? Takich pytań i wątpliwości mam wiele, dlatego popieram wniosek o przeprowadzenie zewnętrznego audytu, który mam nadzieję rozwieje moje wątpliwości i pozwoli na podejmowanie właściwych i adekwatnych decyzji.

EL: Co jakiś czas przewija się również propozycja zmiany systemu rozliczeń. Swojego czasu radni rozważali nawet przejście na system „od wody”. Jaka opcja w tej kwestii byłaby Panu najbliższa?

MS: Rzeczywiście. Kilkukrotnie debatowaliśmy nad zmianą systemu naliczania stawki za śmieci. Szukaliśmy takiego, który byłby najbardziej sprawiedliwy i uczciwy, który z jednej strony obejmowałby wszystkich mieszkańców, ale także uwzględniał specyfikę każdego gospodarstwa domowego. Niestety takiego sposobu nie ma. Były prowadzone konsultacje z zarządcami wspólnot mieszkaniowych, z dystrybutorami wody oraz z przedstawicielami gmin , które stosują inne niż nasz systemy rozliczania stawki za odpady. Niestety, nie udało nam się jak do tej pory wypracować wspólnego stanowiska i dlatego póki co zostaliśmy przy obecnym sposobie. Jeśli chodzi o to, która opcja jest mi najbliższa – to odpowiedź jest jak najbardziej subiektywna i dotyczy tylko mojego gospodarstwa domowego i jest to system „od zużytej wody”. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że nie dla wszystkich gospodarstw domowych jest on właściwy i optymalny, dlatego co raz częściej rozmawiamy o systemie mieszanym, do którego jeszcze nie jesteśmy gotowi jako gmina.

fot. Transmisja Obrad Rady Miejskiej w Pyrzycach

Kontynuuj czytanie
Reklama
Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Opinie

Obniżka subwencji oświatowej to absurd

Opublikowano

dnia

Autor

Jak powszechnie wiadomo, samorządy od lat borykają się z problemem niedofinansowania oświaty. Nie inaczej jest w powiecie pyrzyckim. Co roku z budżetu powiatu trzeba dokładać znaczną kwotę na funkcjonowanie szkół, w ostatnich latach było to w granicach 2-3 milionów złotych.

Czas pandemii jest szczególnie trudny dla finansów powiatu pyrzyckiego. Mieliśmy zatem nadzieję, że rząd przynajmniej częściowo wyrówna finansowanie szkolnictwa do kwoty faktycznie poniesionych kosztów. Tymczasem właśnie dowiedzieliśmy się, że wydatki powiatu pyrzyckiego na szkolnictwo wzrosły o ponad 1,66 mln zł! Te środki będziemy musieli znaleźć we własnym budżecie, czerpiąc z nadwyżki budżetowej czy wolnych środków. Niestety ogranicza to znacząco nasze możliwości inwestycyjne. Jakby tego było mało, władza centralna zdecydowała się jeszcze zmniejszyć (!) naszą i tak dalece niewystarczającą subwencję oświatową. W świetle zwiększonych wydatków na szkolnictwo, związanych choćby z podwyżkami dla nauczycieli, ta decyzja jest absurdalna, i zakrawa wręcz na kpinę.

Oczywiście nie pozostawimy naszych szkół samych sobie. Po raz kolejny, mimo obowiązku finansowania oświaty przez państwo, dołożymy brakujące pieniądze niezbędne do funkcjonowania szkół. Chcemy bowiem, aby jak najwięcej zdolnych uczniów z Pyrzyc i okolic wybierało pyrzyckie szkoły średnie, wiedząc, że tutaj można solidnie przygotować się do matury lub też nauczyć się wykonywania wymarzonego zawodu. Niestety decyzje finansowe władzy centralnej zdecydowanie tego nie ułatwiają, gdyż zamiast przeznaczać dodatkowe środki na doposażenie szkół w niezbędny sprzęt bądź potrzebne remonty budynków, musimy je wydatkować na sprawy czysto egzystencjalne. Miejmy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości ministerstwo edukacji znacząco zwiększy kwotę subwencji oświatowej, co pozwoli nam realizować bardziej ambitne projekty w szkołach, a co za tym idzie podniesie w nich poziom kształcenia.

Jan Prokop

Kontynuuj czytanie

Opinie

Sanktuarium to szansa nie tylko dla wierzących

Opublikowano

dnia

Autor

Częstochowa, Kalwaria Zebrzydowska, Góra św. Anny, Licheń czy Wejherowo. Te miejsca łączą sanktuaria, które w skali kraju, albo regionu są ważnymi miejscami modlitwy i wypraszania łask dla katolików. Historyczne znaczenie Pyrzyc w kwestii religijności jest niezaprzeczalne, tak samo oczywistą wydaje się konieczność starań o utworzenie w Pyrzycach sanktuarium, do czego powinno dążyć nie tylko duchowieństwo, ale przede wszystkim wierni, którym na sercu leży dobro ich wspólnoty.

W przypadku Pyrzyc ze względu na postać św. Ottona historia i dziedzictwo kulturowe silnie są powiązane z religią chrześcijańską. Musimy jednak patrzeć przyszłościowo. Radnymi, starostą czy burmistrzem możemy być przez pięć lat, a nikt przecież nie wie czy zostaniemy wybrani na kolejną kadencję. Będą jednak nowi samorządowcy i dostaną oni od nas w swojego rodzaju spadku to co nam udało się zrobić, poprawić, zepsuć czy zaniedbać. Podobnie jest w kościele – chociaż zmiany duszpasterskie nie są zależne od wiernych, a od wyższej kościelnej władzy, to również w tym przypadku każdy zaangażowany katolik powie starą prawdę: księża przychodzą i odchodzą, a my tu zostajemy. A co zostaje po księżach? Z punktu widzenia opieki nad zabytkami mówiąc skrótowo: albo piękna odrestaurowana świątynia, albo zaniedbany, a często również pod pozorem „upiększenia” w rzeczywistości zdewastowany kościół.

BROKAT Z PLASTIKU
Jest to jednak bardziej złożony problem – mimo, że parafia jest wspólnotą, to często (nie mam tu na myśli konkretnego przypadku) decyzje podejmowane są jednoosobowo, a zaangażowanie wiernych ograniczane jest do wypowiadanego w czasie niedzielnych ogłoszeń sformułowania „będziemy robić to i to, więc prosimy o ofiary na ten cel”. Tymczasem wiele zadań z powodzeniem i chęcią wzięliby na siebie świeccy, którzy na przykład w wielu przypadkach znacznie lepiej „czują” tematy estetyczne, niż duchowni. Wystarczy pomyśleć jak dobre dla bodźca wzrokowego byłoby nieoglądanie różnego rodzaju dekoracyjnych potworków i wiejących tandetą ornatów z imitującego złoto plastikowego brokatu.

Pomoc charytatywną, działania integrujące parafian czy zaangażowanie wspólnoty w działania na rzecz kultury i sztuki to „działki” na których zaangażowani wierni świetnie by się odnaleźli i zdjęliby to z głowy księżom, którzy często muszą łapać kilka srok za ogon i w rezultacie mamy wiele tematów niedopiętych i niedopracowanych. Wystarczyłoby po prostu dać ludziom pole do działania.

Z punktu widzenia mieszkańca, ale również członka wspólnoty kościoła nie interesuje mnie, jakie kontakty są między poszczególnymi duchownymi czy poszczególnymi parafiami. Wierzymy w jednego Boga, należymy do jednego Kościoła i jesteśmy jedną wspólnotą bez względu na administracyjne granice. To dziedzictwo jest nasze wspólne, wszystko jedno czy to granica administracji państwowej czy kościelnej. Jako wyznawcy zasad chrześcijańskich, powinniśmy dążyć do porozumienia ponad podziałami w kwestiach, w których ważą się losy wspólnego dobra. Zgodnie z katolicką nauką społeczną (określoną przez papieża Leona XIII) jedną z podstawowych zasad społecznych jest właśnie „dobro wspólne” o którego utrzymanie i rozwój każdy chrześcijanin powinien się troszczyć.

APOSTOŁ POMORZA I KRÓLOWA ZIEMI PYRZYCKIEJ
Trudno więc wątpić, że wszelkie działania na rzecz rozwoju kultu wymagają nie tylko zaangażowania duchownych, ale przede wszystkim wiernych, którzy mimo zmian personalnych stanowić będą trzon wspólnoty i powstałe tradycje będą kultywować. Z drugiej strony obserwujemy panujące w różnych grupach przeświadczenie, że wszystko może i powinno być podejmowane „odgórnie”. Tymczasem to „oddolne” inicjatywy mają największą szansę powodzenia, choćby z prostej przyczyny: skoro społeczność wyszła z takim pomysłem, to znaczy, że jest na niego popyt, że jest taka potrzeba. Można coś założyć „odgórnie”, powiedzieć ludziom: słuchajcie, zakładamy dla was to i to. Idźcie i zapisujcie się. Skutek takiego przedsięwzięcia jest jednak niepewny i mamy nawet w Pyrzycach wiele przykładów, pokazujących, że jest to forma wątpliwa.

Mamy też w Pyrzycach dwie postaci, które są obdarzane przez wiernych szacunkiem i kultem. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że na rozpowszechnienie kultu zasługuje św. Otton – od 14 lat patron Pyrzyc, jeden z patronów całej diecezji, człowiek o niesamowitej biografii. Wystarczy się w nią zagłębić, by zobaczyć w nim nie tylko gorliwego kapłana, który ochrzcił Pomorzan, ale też choćby troskliwego pasterza pochylającego się nad losem ubogich i potrzebujących pomocy. Nie wątpię, że podjęcie na Ziemi Pyrzyckiej dzieła Świętego Ottona miałoby ogromy wymiar prospołeczny, ale też wpłynęłoby chociażby na odnowę liturgiczną w naszych kościołach.

Druga postać to Najświętsza Maryja Panna z obrazu w głównym ołtarzu pyrzyckiej fary. Będący niewątpliwie przykładem malarskiego kunsztu obraz namalowany został w 1952 roku w pracowni Leona Drapiewskiego (znanego malarza sakralnego) i był pamiątką Roku Maryjnego. Już od samego początku w tymczasowej kaplicy otaczany był szczególną czcią. Każdego miesiąca przy dedykowanym Maryi ołtarzu bocznym nad którym wisiał, sprawowane były nabożeństwa maryjne i odprawiana Msza Święta z formularza maryjnego. Obraz przetrwał wyrzucenie parafii z kaplicy i znalazł swoje miejsce w kościele, obecnie wisząc w głównym ołtarzu.

Z perspektywy człowieka wierzącego trudno wątpić, że powojenne dzieje miasta i parafii były związane z otaczaną w polskim katolicyzmie wyjątkową czcią Maryją. W czasie pierwszej wizyty w Pyrzycach, 2 sierpnia 1950 roku, do kultu maryjnego zachęcał wiernych kardynał Stefan Wyszyński. W czasie półtoragodzinnej wizyty wygłosił kazanie, w którym podkreślił rolę wiary w życiu człowieka, a także zachęcał do serdecznego nabożeństwa do Matki Bożej jako lekarstwa na coraz gorszą sytuację religijną. Drugą wizytę w Pyrzycach kardynał Wyszyński złożył 5 listopada 1966 roku, kiedy to wygłosił przed odbudowywanym kościołem słowo do 6 tysięcy wiernych. Prymas Tysiąclecia nadał również 24 października 1960 roku wezwanie „Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny”. Ponadto na przestrzeni lat zdaniem wielu wiernych udało się za wstawiennictwem Maryi wyprosić niezliczone łaski. Trzeba również zaznaczyć, że w kościele parafialnym każdej środy odprawiana jest nowenna, której uczestnicy zanoszą rozmaite prośby i błagania. Składając te wszystkie przyczyny w jedną całość śmiało można nazwać Maryję z pyrzyckiego obrazu „Królową Ziemi Pyrzyckiej”.

CZYSTA PRAGMATYKA
Kwestie wiary mogą przemówić do osób związanych z religią. Ale jakie wymierne korzyści mogą płynąć dla całej społeczności, bez względu na wyznanie i przywiązanie do kościoła?

Pierwsza sprawa: ożywienie ruchu pielgrzymkowego będzie miało pozytywny wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorstw, szczególnie z tzw. małej gastronomii. Pielgrzymi – czy to grupowo odwiedzający sanktuarium z okazji większych świąt, czy przybywający z indywidualną pielgrzymką oprócz strawy duchowej potrzebują też strawy fizycznej. Muszą zjeść obiad, jakąś przekąskę, chętnie załapią się na deser. To oznacza pełne ręce roboty dla tych często niewielkich lokali.

Sprawa druga: szansa dla innych gałęzi gospodarki – od sprzedaży pamiątek, przez sprzedaż wyrobów lokalnych aż po możliwość organizowanych z okazji większych świąt jarmarków i targów, w czasie których nasi przedsiębiorcy z różnych branż mogliby zaprezentować swoje usługi i trafić do szerszego grona odbiorców.

Trzecia sprawa to finanse. Zaczynając od samorządu, gmina ma możliwość wprowadzenia opłaty miejscowej uiszczanej przez tych, którzy zatrzymują się u nas w celach turystycznych bądź szkoleniowych. Pewnie nie byłyby to wysokie wpływy, ale w dzisiejszej sytuacji samorządu liczy się każdy grosz. To również możliwość większego obstawienia dla właścicieli miejsc noclegowych zaczynając od powiatowych szkół z internatami, kończąc na kwaterach prywatnych. I wreszcie szansa dla zabytku. Pielgrzymi zostawialiby fundusze zwane popularnie „cołaską”, którą parafia mogłaby przeznaczyć na prace renowacyjne. Ponadto wraz z nadaniem tytułu wzrasta ranga kościoła, co może mieć odbicie w punktacji przyznawanej w różnych naborach dotacyjnych.

Jak więc widzimy – utworzenie sanktuarium niosłoby nie tylko duchowe korzyści dla wiernych, ale również wymierne korzyści dla całej społeczności. Oczywiście tego typu zagadnienia leżą w kompetencji władz diecezjalnych. Nie da się jednak ukryć, że zdecydowany głos ze strony wiernych z pewnością wpłynąłby pozytywnie na ewentualne decyzje. Vox populi – vox Dei.

Remigiusz Pajor-Kubicki

Kontynuuj czytanie

Popularne