Connect with us

Opinie

Pajor: Dla Pyrzyc są ważniejsze tematy, niż „afera banerowa”

Opublikowano

dnia

Afera banerowa zajmuje w ostatnich dniach dyskusję polityczną, ale fani dwóch największych partii, zdaje się zapominają, że z perspektywy Pyrzyc i okolicznych miejscowości znacznie ważniejsze jest, aby reprezentujący nas posłowie zajęli się tematami, które na co dzień są ważne dla mieszkańców. Chciałbym, aby z takim zacięciem, jak dyskutuje się o banerach wyborczych, dyskutowano o rozjeżdżających starą „trójkę” TIRach, całkowitym przejęciu finansowania szpitala przez państwo czy funduszach na renowację murów.

Podobno nic nie nakręca tak dobrze kampanii wyborczej, jak dobra afera. I oto mamy pyrzycką „aferę banerową”. Nie tylko internet, ale całe miasto huczą od komentarzy, kłótni i oświadczeń. Ale cóż… skończą się wybory, więc i afera pójdzie w odstawkę, a o podjęciu pyrzyckich tematów w Warszawie będziemy mogli zapomnieć na kolejne cztery lata. Chociaż więc wielbiciele i sympatycy dwóch największych partii zajmują się kłótniami, to ja przedstawiłem dzisiaj „5 priorytetów dla Ziemi Pyrzyckiej”, czyli pięć spraw, o których rozwiązanie każdy poseł reprezentujący Ziemię Pyrzycką w Sejmie powinien zabiegać bez względu na to, z jakiej listy startował i do jakiej partii należy. I zapraszam do współpracy, aby zabiegać o ich realizację ponad podziałami.

Oto one, czyli „5 priorytetów dla Ziemi Pyrzyckiej”:

1. Wyprowadzenie tranzytu z Pyrzyc i gminy (dawna „trójka”)
2. Tytuł „Pomnika Historii” dla murów obronnych i większe środki na renowację zabytków
3. Całkowite przejęcie finansowania szpitala przez budżet państwa
4. Środki na rynki do sprzedaży bezpośredniej zdrowych, lokalnych produktów
5. Więcej możliwości zadbania o tereny zielone i pomoc przy tworzeniu nowych szlaków rowerowych

To są sprawy typowo lokalne. Nie możemy jednak zapominać o kwestiach ogólnokrajowych, które mają bardzo duży wpływ na nasze życie. O opłacie śmieciowej, problemach samorządów w związku z ogólnokrajowymi regulacjami i wadliwymi ustawami można by napisać niemalże powieść. W praktyce jednak najbardziej cierpią na tym mieszkańcy, których te podwyżki dotykają.

Podwyżki dla nauczycieli, które niewątpliwie im się należą, nie będą finansowane całkowicie z subwencji oświatowej, a tylko częściowo. Drugą część będziemy musieli dołożyć z naszych gminnych budżetów, które nie są przecież studniami bez dna, a żeby je zrealizować, będziemy musieli zapewne zrezygnować z czegoś innego.

Kwestie związane z prowadzeniem biznesu, z działalnością małych przedsiębiorstw czy ciągle rosnącym ZUSem i kosztami pracy – to dotyka również naszych, pyrzyckich przedsiębiorców, ale tego problemu nie rozwiąże ani Rada Miejska, ani Rada Powiatu. Pamiętajmy, że bez przedsiębiorców nie ma rynku pracy. Jeżeli ze względu na wysokie koszty działalności firmy zaczną się zamykać, albo przechodzić do „szarej strefy” to co będzie z legalnym zatrudnieniem?

To jest tylko kilka kwestii. Konkluzja jest taka, że zamiast podnosić tematy i problemy dotyczące nas wszystkich, otrzymujemy dyskusję na temat wyborczych banerów. A zwykły człowiek znów idzie w odstawkę…

Co zaś do samego pseudoproblemu banerów na płocie okalającym, jak to kiedyś usłyszałem, kurnik – może po prostu trzeba podjąć tzw. „uchwałę krajobrazową”? Żadne ugrupowanie nie będzie „wisiało” na płocie, więc i nie będzie afery.

Remigiusz Pajor-Kubicki

Opinie

Sanktuarium to szansa nie tylko dla wierzących

Opublikowano

dnia

Autor

Częstochowa, Kalwaria Zebrzydowska, Góra św. Anny, Licheń czy Wejherowo. Te miejsca łączą sanktuaria, które w skali kraju, albo regionu są ważnymi miejscami modlitwy i wypraszania łask dla katolików. Historyczne znaczenie Pyrzyc w kwestii religijności jest niezaprzeczalne, tak samo oczywistą wydaje się konieczność starań o utworzenie w Pyrzycach sanktuarium, do czego powinno dążyć nie tylko duchowieństwo, ale przede wszystkim wierni, którym na sercu leży dobro ich wspólnoty.

W przypadku Pyrzyc ze względu na postać św. Ottona historia i dziedzictwo kulturowe silnie są powiązane z religią chrześcijańską. Musimy jednak patrzeć przyszłościowo. Radnymi, starostą czy burmistrzem możemy być przez pięć lat, a nikt przecież nie wie czy zostaniemy wybrani na kolejną kadencję. Będą jednak nowi samorządowcy i dostaną oni od nas w swojego rodzaju spadku to co nam udało się zrobić, poprawić, zepsuć czy zaniedbać. Podobnie jest w kościele – chociaż zmiany duszpasterskie nie są zależne od wiernych, a od wyższej kościelnej władzy, to również w tym przypadku każdy zaangażowany katolik powie starą prawdę: księża przychodzą i odchodzą, a my tu zostajemy. A co zostaje po księżach? Z punktu widzenia opieki nad zabytkami mówiąc skrótowo: albo piękna odrestaurowana świątynia, albo zaniedbany, a często również pod pozorem „upiększenia” w rzeczywistości zdewastowany kościół.

BROKAT Z PLASTIKU
Jest to jednak bardziej złożony problem – mimo, że parafia jest wspólnotą, to często (nie mam tu na myśli konkretnego przypadku) decyzje podejmowane są jednoosobowo, a zaangażowanie wiernych ograniczane jest do wypowiadanego w czasie niedzielnych ogłoszeń sformułowania „będziemy robić to i to, więc prosimy o ofiary na ten cel”. Tymczasem wiele zadań z powodzeniem i chęcią wzięliby na siebie świeccy, którzy na przykład w wielu przypadkach znacznie lepiej „czują” tematy estetyczne, niż duchowni. Wystarczy pomyśleć jak dobre dla bodźca wzrokowego byłoby nieoglądanie różnego rodzaju dekoracyjnych potworków i wiejących tandetą ornatów z imitującego złoto plastikowego brokatu.

Pomoc charytatywną, działania integrujące parafian czy zaangażowanie wspólnoty w działania na rzecz kultury i sztuki to „działki” na których zaangażowani wierni świetnie by się odnaleźli i zdjęliby to z głowy księżom, którzy często muszą łapać kilka srok za ogon i w rezultacie mamy wiele tematów niedopiętych i niedopracowanych. Wystarczyłoby po prostu dać ludziom pole do działania.

Z punktu widzenia mieszkańca, ale również członka wspólnoty kościoła nie interesuje mnie, jakie kontakty są między poszczególnymi duchownymi czy poszczególnymi parafiami. Wierzymy w jednego Boga, należymy do jednego Kościoła i jesteśmy jedną wspólnotą bez względu na administracyjne granice. To dziedzictwo jest nasze wspólne, wszystko jedno czy to granica administracji państwowej czy kościelnej. Jako wyznawcy zasad chrześcijańskich, powinniśmy dążyć do porozumienia ponad podziałami w kwestiach, w których ważą się losy wspólnego dobra. Zgodnie z katolicką nauką społeczną (określoną przez papieża Leona XIII) jedną z podstawowych zasad społecznych jest właśnie „dobro wspólne” o którego utrzymanie i rozwój każdy chrześcijanin powinien się troszczyć.

APOSTOŁ POMORZA I KRÓLOWA ZIEMI PYRZYCKIEJ
Trudno więc wątpić, że wszelkie działania na rzecz rozwoju kultu wymagają nie tylko zaangażowania duchownych, ale przede wszystkim wiernych, którzy mimo zmian personalnych stanowić będą trzon wspólnoty i powstałe tradycje będą kultywować. Z drugiej strony obserwujemy panujące w różnych grupach przeświadczenie, że wszystko może i powinno być podejmowane „odgórnie”. Tymczasem to „oddolne” inicjatywy mają największą szansę powodzenia, choćby z prostej przyczyny: skoro społeczność wyszła z takim pomysłem, to znaczy, że jest na niego popyt, że jest taka potrzeba. Można coś założyć „odgórnie”, powiedzieć ludziom: słuchajcie, zakładamy dla was to i to. Idźcie i zapisujcie się. Skutek takiego przedsięwzięcia jest jednak niepewny i mamy nawet w Pyrzycach wiele przykładów, pokazujących, że jest to forma wątpliwa.

Mamy też w Pyrzycach dwie postaci, które są obdarzane przez wiernych szacunkiem i kultem. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że na rozpowszechnienie kultu zasługuje św. Otton – od 14 lat patron Pyrzyc, jeden z patronów całej diecezji, człowiek o niesamowitej biografii. Wystarczy się w nią zagłębić, by zobaczyć w nim nie tylko gorliwego kapłana, który ochrzcił Pomorzan, ale też choćby troskliwego pasterza pochylającego się nad losem ubogich i potrzebujących pomocy. Nie wątpię, że podjęcie na Ziemi Pyrzyckiej dzieła Świętego Ottona miałoby ogromy wymiar prospołeczny, ale też wpłynęłoby chociażby na odnowę liturgiczną w naszych kościołach.

Druga postać to Najświętsza Maryja Panna z obrazu w głównym ołtarzu pyrzyckiej fary. Będący niewątpliwie przykładem malarskiego kunsztu obraz namalowany został w 1952 roku w pracowni Leona Drapiewskiego (znanego malarza sakralnego) i był pamiątką Roku Maryjnego. Już od samego początku w tymczasowej kaplicy otaczany był szczególną czcią. Każdego miesiąca przy dedykowanym Maryi ołtarzu bocznym nad którym wisiał, sprawowane były nabożeństwa maryjne i odprawiana Msza Święta z formularza maryjnego. Obraz przetrwał wyrzucenie parafii z kaplicy i znalazł swoje miejsce w kościele, obecnie wisząc w głównym ołtarzu.

Z perspektywy człowieka wierzącego trudno wątpić, że powojenne dzieje miasta i parafii były związane z otaczaną w polskim katolicyzmie wyjątkową czcią Maryją. W czasie pierwszej wizyty w Pyrzycach, 2 sierpnia 1950 roku, do kultu maryjnego zachęcał wiernych kardynał Stefan Wyszyński. W czasie półtoragodzinnej wizyty wygłosił kazanie, w którym podkreślił rolę wiary w życiu człowieka, a także zachęcał do serdecznego nabożeństwa do Matki Bożej jako lekarstwa na coraz gorszą sytuację religijną. Drugą wizytę w Pyrzycach kardynał Wyszyński złożył 5 listopada 1966 roku, kiedy to wygłosił przed odbudowywanym kościołem słowo do 6 tysięcy wiernych. Prymas Tysiąclecia nadał również 24 października 1960 roku wezwanie „Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny”. Ponadto na przestrzeni lat zdaniem wielu wiernych udało się za wstawiennictwem Maryi wyprosić niezliczone łaski. Trzeba również zaznaczyć, że w kościele parafialnym każdej środy odprawiana jest nowenna, której uczestnicy zanoszą rozmaite prośby i błagania. Składając te wszystkie przyczyny w jedną całość śmiało można nazwać Maryję z pyrzyckiego obrazu „Królową Ziemi Pyrzyckiej”.

CZYSTA PRAGMATYKA
Kwestie wiary mogą przemówić do osób związanych z religią. Ale jakie wymierne korzyści mogą płynąć dla całej społeczności, bez względu na wyznanie i przywiązanie do kościoła?

Pierwsza sprawa: ożywienie ruchu pielgrzymkowego będzie miało pozytywny wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorstw, szczególnie z tzw. małej gastronomii. Pielgrzymi – czy to grupowo odwiedzający sanktuarium z okazji większych świąt, czy przybywający z indywidualną pielgrzymką oprócz strawy duchowej potrzebują też strawy fizycznej. Muszą zjeść obiad, jakąś przekąskę, chętnie załapią się na deser. To oznacza pełne ręce roboty dla tych często niewielkich lokali.

Sprawa druga: szansa dla innych gałęzi gospodarki – od sprzedaży pamiątek, przez sprzedaż wyrobów lokalnych aż po możliwość organizowanych z okazji większych świąt jarmarków i targów, w czasie których nasi przedsiębiorcy z różnych branż mogliby zaprezentować swoje usługi i trafić do szerszego grona odbiorców.

Trzecia sprawa to finanse. Zaczynając od samorządu, gmina ma możliwość wprowadzenia opłaty miejscowej uiszczanej przez tych, którzy zatrzymują się u nas w celach turystycznych bądź szkoleniowych. Pewnie nie byłyby to wysokie wpływy, ale w dzisiejszej sytuacji samorządu liczy się każdy grosz. To również możliwość większego obstawienia dla właścicieli miejsc noclegowych zaczynając od powiatowych szkół z internatami, kończąc na kwaterach prywatnych. I wreszcie szansa dla zabytku. Pielgrzymi zostawialiby fundusze zwane popularnie „cołaską”, którą parafia mogłaby przeznaczyć na prace renowacyjne. Ponadto wraz z nadaniem tytułu wzrasta ranga kościoła, co może mieć odbicie w punktacji przyznawanej w różnych naborach dotacyjnych.

Jak więc widzimy – utworzenie sanktuarium niosłoby nie tylko duchowe korzyści dla wiernych, ale również wymierne korzyści dla całej społeczności. Oczywiście tego typu zagadnienia leżą w kompetencji władz diecezjalnych. Nie da się jednak ukryć, że zdecydowany głos ze strony wiernych z pewnością wpłynąłby pozytywnie na ewentualne decyzje. Vox populi – vox Dei.

Remigiusz Pajor-Kubicki

Kontynuuj czytanie

Opinie

M. Majak: Największym sukcesem 30. lat samorządu było dokończenie budowy PDK

Opublikowano

dnia

Autor

W tym roku mija trzydzieści lat od odrodzenia samorządu terytorialnego w powojennej Polsce. Trzydzieści lat temu 27 maja 1990 r. odbyły się pierwsze wybory do rad gmin z mocy ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie terytorialnym. W 2000 r. uchwałą Sejmu RP dzień 27 maja uznano za polskie święto, obchodzone corocznie – Dzień Samorządu Terytorialnego.

Z tej okazji korzystając z możliwości jakie daje prasa chciałbym złożyć wszystkim Burmistrzom Pyrzyc, Starostom, Wójtom, Przewodniczącym Rad, Radnym i Pracownikom Samorządowym oraz wszystkim ludziom związanym z samorządem, serdeczne życzenia z okazji naszego święta.
Życzę wszystkim samych sukcesów, satysfakcji z wykonywanej pracy, awansów i dużo zdrowia. Chciałabym też wszystkim podziękować za pracę wykonaną i wykonywaną na rzecz naszego miasta i gminy, tą zawodową i tą społeczną.
Sam związany z samorządem jestem od dwudziestu ośmiu lat zawodowo i piątą już kadencję jako radny. Wiele przez ten czas się wydarzyło i trudno byłoby to wszystko zebrać w jakąś całość na tyle krótką, aby specjalnie nie zanudzać Czytelników. Skracając do absolutnego minimum podsumowanie minionych trzydziestu lat uważam, że największym sukcesem miasta było zakończenie trwającej od początku lat osiemdziesiątych budowy i oddanie do użytku nowoczesnego Pyrzyckiego Domu Kultury. Największą zaś porażką zamknięcie dwóch basenów i ciągły brak jakiejkolwiek oferty w tym zakresie dla naszych mieszkańców. Mam nadzieję na zmianę w tym zakresie.
Po trzydziestu latach można też powiedzieć, że reforma samorządowa w Polsce z pewnością się udała. Bez wspólnot nasz kraj już istnieć nie może, a jedną z wielu jest pyrzycka. Zatem w dobie pandemii, za pośrednictwem Expressu Lokalnego życzę Pyrzycom i całej wspólnocie samorządowej samych sukcesów i znalezienia drogi do jak najlepszego rozwoju.

Mariusz Majak, na zdjęciu sesja Rady Miejskiej w 2013 roku

Kontynuuj czytanie

Popularne

Copyright © 2018 Pyrzyce24.eu. Theme by MVP Themes, powered by WordPress.