Connect with us

Opinie

„Potrzeba informacji, a nie tylko laurki. Sprawozdania mnie nie przekonały”

Opublikowano

dnia

Majowa sesja Rady Miejskiej była również sesją na której podejmowaliśmy tematy sprawozdań z działalności Pyrzyckiego Domu Kultury, Ośrodka Sportu i Rekreacji, współpracy z organizacjami pozarządowymi, a na Komisji Budżetu również z działalności Pyrzyckiej Biblioteki Publicznej. Niestety – forma sprawozdań kompletnie mnie nie przekonuje, ale naturalną wręcz konsekwencją dyskusji byłby zmiany w budżecie.

Najpierw na tapetę wypada wziąć sprawozdanie z programu współpracy z organizacjami pozarządowymi. Obowiązek przedstawienia takowego radzie wynika już z ustawy. W ubiegłym roku z 281 500 złotych przeznaczonych na realizację zadań w ramach konkursów ofert 239 500 złotych otrzymały organizacje prowadzące działalność typowo sportową. Natomiast z 64 024,36 złotych przyznawanych w trybie pozakonkursowym na działania organizacji sportowych przeznaczone zostało 30 700 złotych.

Nie poddaję w wątpliwość zasadności działań sportowych, ale trochę dziwi rozstrzał między środkami przeznaczanymi na sport, a pozostałymi dziedzinami. Na przykład przy „LMKS Żak Espadon Pyrzyce”, który z budżetu otrzymał łącznie 31 000 złotych na działania związane z siatkówką (Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej i sportu, dwa obozy sportowe i udział w mistrzostwach), albo „Pyrzyckim Klubie Olimpijczyka”, który na działanie zatytułowane „Krzewienie ruchu olimpijskiego, prezentacja osiągnięć olimpijczyków polskich, szczególnie zachodniopomorskich wśród dzieci i młodzieży Gminy Pyrzyce” dostał 2 500 złotych, mamy stowarzyszenie „Fabryka Dobrego Czasu”, które na warsztaty „Wiem. Czuję. Pomagam.” zostało zaopatrzone w kwotę 1 000 złotych, „Polski Komitet Pomocy Społecznej”, który na organizację zadań „Aktywny Senior”, „Dzień dziecka”, „Warsztaty plastyczne pt. seniorzy wzorem dla młodszego pokolenia” oraz „Święto Jesieni” dostał łącznie 2 000 złotych (po 500 złotych na każde wydarzenie) czy też „Polski Związek Niewidomych”, który na organizację Dnia Białej Laski i 45-lecia związku otrzymał 500 złotych. Po prostu w moim odczuciu trochę szkoda, że na pozasportowe działania przeznaczone zostało nieco ponad 75 000 złotych z ponad 300 000 złotych. Pełne sprawozdanie można pobrać na końcu tekstu.

Zarówno na komisji jak i na sesji zwróciłem uwagę na literówkę „uroczości” zamiast „uroczystości” w ostatniej części sprawozdania. Staram się nie czepiać szczegółów, ale powtarza się ona już trzeci rok (wcześniejszych sprawozdań nie widziałem). Więc przy kopiowaniu tego akapitu do przyszłorocznego sprawozdania warto by było zwrócić na to uwagę. Co do realizacji samego programu, po porównaniu go ze sprawozdaniem, też miałem kilka zastrzeżeń, dotyczących m.in. informacji przekazywanych w internecie, ale uzyskałem satysfakcjonującą i pełną odpowiedź od wiceburmistrza Roberta Betyny.

DOM KULTURY, OŚRODEK SPORTU I BIBLIOTEKA

Osobną kwestią są sprawozdania z działalności PDK, OSiR i PBP. Razem z radnymi Damianem Błażejewskim i Mariuszem Szymkowiczem zwracaliśmy uwagę na brak w nich informacji na temat tego, czego nie udało się w minionym roku zrobić oraz przede wszystkim jakie potrzeby ma dana jednostka. Oczywiście – można dopytywać się i drążyć, ale po to jest sprawozdanie merytoryczne i finansowe, żebyśmy jako mieszkańcy (bo przecież radny mieszkańców reprezentuje) otrzymali pełny obraz działalności, a nie wyłącznie laurkę o tym jakie wydarzenia miały miejsce.

Dzięki pytaniom, które zadawaliśmy na komisji o to, jakie problemy ma dom kultury czy ośrodek sportowy, zdecydowaliśmy się przekazać na te dwie jednostki po 30 000 złotych, aby zacząć te problemy rozwiązywać. Są to krople w morzu potrzeb, ale mam przekonanie, graniczące z pewnością, że nie zostaną one „przejedzone”. A jeżeli np. większość zaleceń Komisji Rewizyjnej z 2014 roku do tej pory nie została zrealizowana, to nie widzę innej możliwości, jak przekazać PDKowi narzędzia (w tym przypadku finansowe), aby wymogi dla osób niepełnosprawnych czy wymogi bezpieczeństwa p-poż mogły zacząć być spełniane.

Złożyłem też wniosek o przygotowanie szczegółowego sprawozdania z działalności „Gazety Ziemi Pyrzyckiej” oraz „Działu Tradycji” prowadzonych przez Pyrzycką Bibliotekę Publiczną. Nie ukrywam, że nieco zaskoczyły mnie bardzo niski nakład i niska liczba sprzedanych egzemplarzy samorządowego czasopisma. Natomiast tzw. muzeum znajduje się w pięknym, zabytkowym budynku kaplicy św. Ducha. Jest to miejsce o niesamowitym klimacie, będące spokojną oazą w centrum miasta. Dlatego zależy mi na tym, by poznać jakie są nie tylko potrzeby związane z tym miejscem, ale także koszty jego utrzymania.

Nasza reakcja na sprawozdania spotkała się z zaskoczeniem wiceburmistrza, który kilkukrotnie podkreślał, że w sprawie jednostek nie ma nic do ukrycia i zaproponował, byśmy wyszczególnili, jakich informacji oczekujemy w takich sprawozdaniach. Uważam, że będzie to dobre rozwiązanie i na pewno takie wyszczególnienie się pojawi.

Remigiusz Pajor-Kubicki

Radny z okręgu nr 8, klub „Bezpartyjne Pyrzyce”

Sprawozdanie z programu współpracy z organizacjami pozarządowymi

Sprawozdanie z działalności Pyrzyckiego Domu Kultury

Sprawozdanie z działalności Ośrodka Sportu i Rekreacji

Kontynuuj czytanie
Reklama

Opinie

Sanktuarium to szansa nie tylko dla wierzących

Opublikowano

dnia

Autor

Częstochowa, Kalwaria Zebrzydowska, Góra św. Anny, Licheń czy Wejherowo. Te miejsca łączą sanktuaria, które w skali kraju, albo regionu są ważnymi miejscami modlitwy i wypraszania łask dla katolików. Historyczne znaczenie Pyrzyc w kwestii religijności jest niezaprzeczalne, tak samo oczywistą wydaje się konieczność starań o utworzenie w Pyrzycach sanktuarium, do czego powinno dążyć nie tylko duchowieństwo, ale przede wszystkim wierni, którym na sercu leży dobro ich wspólnoty.

W przypadku Pyrzyc ze względu na postać św. Ottona historia i dziedzictwo kulturowe silnie są powiązane z religią chrześcijańską. Musimy jednak patrzeć przyszłościowo. Radnymi, starostą czy burmistrzem możemy być przez pięć lat, a nikt przecież nie wie czy zostaniemy wybrani na kolejną kadencję. Będą jednak nowi samorządowcy i dostaną oni od nas w swojego rodzaju spadku to co nam udało się zrobić, poprawić, zepsuć czy zaniedbać. Podobnie jest w kościele – chociaż zmiany duszpasterskie nie są zależne od wiernych, a od wyższej kościelnej władzy, to również w tym przypadku każdy zaangażowany katolik powie starą prawdę: księża przychodzą i odchodzą, a my tu zostajemy. A co zostaje po księżach? Z punktu widzenia opieki nad zabytkami mówiąc skrótowo: albo piękna odrestaurowana świątynia, albo zaniedbany, a często również pod pozorem „upiększenia” w rzeczywistości zdewastowany kościół.

BROKAT Z PLASTIKU
Jest to jednak bardziej złożony problem – mimo, że parafia jest wspólnotą, to często (nie mam tu na myśli konkretnego przypadku) decyzje podejmowane są jednoosobowo, a zaangażowanie wiernych ograniczane jest do wypowiadanego w czasie niedzielnych ogłoszeń sformułowania „będziemy robić to i to, więc prosimy o ofiary na ten cel”. Tymczasem wiele zadań z powodzeniem i chęcią wzięliby na siebie świeccy, którzy na przykład w wielu przypadkach znacznie lepiej „czują” tematy estetyczne, niż duchowni. Wystarczy pomyśleć jak dobre dla bodźca wzrokowego byłoby nieoglądanie różnego rodzaju dekoracyjnych potworków i wiejących tandetą ornatów z imitującego złoto plastikowego brokatu.

Pomoc charytatywną, działania integrujące parafian czy zaangażowanie wspólnoty w działania na rzecz kultury i sztuki to „działki” na których zaangażowani wierni świetnie by się odnaleźli i zdjęliby to z głowy księżom, którzy często muszą łapać kilka srok za ogon i w rezultacie mamy wiele tematów niedopiętych i niedopracowanych. Wystarczyłoby po prostu dać ludziom pole do działania.

Z punktu widzenia mieszkańca, ale również członka wspólnoty kościoła nie interesuje mnie, jakie kontakty są między poszczególnymi duchownymi czy poszczególnymi parafiami. Wierzymy w jednego Boga, należymy do jednego Kościoła i jesteśmy jedną wspólnotą bez względu na administracyjne granice. To dziedzictwo jest nasze wspólne, wszystko jedno czy to granica administracji państwowej czy kościelnej. Jako wyznawcy zasad chrześcijańskich, powinniśmy dążyć do porozumienia ponad podziałami w kwestiach, w których ważą się losy wspólnego dobra. Zgodnie z katolicką nauką społeczną (określoną przez papieża Leona XIII) jedną z podstawowych zasad społecznych jest właśnie „dobro wspólne” o którego utrzymanie i rozwój każdy chrześcijanin powinien się troszczyć.

APOSTOŁ POMORZA I KRÓLOWA ZIEMI PYRZYCKIEJ
Trudno więc wątpić, że wszelkie działania na rzecz rozwoju kultu wymagają nie tylko zaangażowania duchownych, ale przede wszystkim wiernych, którzy mimo zmian personalnych stanowić będą trzon wspólnoty i powstałe tradycje będą kultywować. Z drugiej strony obserwujemy panujące w różnych grupach przeświadczenie, że wszystko może i powinno być podejmowane „odgórnie”. Tymczasem to „oddolne” inicjatywy mają największą szansę powodzenia, choćby z prostej przyczyny: skoro społeczność wyszła z takim pomysłem, to znaczy, że jest na niego popyt, że jest taka potrzeba. Można coś założyć „odgórnie”, powiedzieć ludziom: słuchajcie, zakładamy dla was to i to. Idźcie i zapisujcie się. Skutek takiego przedsięwzięcia jest jednak niepewny i mamy nawet w Pyrzycach wiele przykładów, pokazujących, że jest to forma wątpliwa.

Mamy też w Pyrzycach dwie postaci, które są obdarzane przez wiernych szacunkiem i kultem. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że na rozpowszechnienie kultu zasługuje św. Otton – od 14 lat patron Pyrzyc, jeden z patronów całej diecezji, człowiek o niesamowitej biografii. Wystarczy się w nią zagłębić, by zobaczyć w nim nie tylko gorliwego kapłana, który ochrzcił Pomorzan, ale też choćby troskliwego pasterza pochylającego się nad losem ubogich i potrzebujących pomocy. Nie wątpię, że podjęcie na Ziemi Pyrzyckiej dzieła Świętego Ottona miałoby ogromy wymiar prospołeczny, ale też wpłynęłoby chociażby na odnowę liturgiczną w naszych kościołach.

Druga postać to Najświętsza Maryja Panna z obrazu w głównym ołtarzu pyrzyckiej fary. Będący niewątpliwie przykładem malarskiego kunsztu obraz namalowany został w 1952 roku w pracowni Leona Drapiewskiego (znanego malarza sakralnego) i był pamiątką Roku Maryjnego. Już od samego początku w tymczasowej kaplicy otaczany był szczególną czcią. Każdego miesiąca przy dedykowanym Maryi ołtarzu bocznym nad którym wisiał, sprawowane były nabożeństwa maryjne i odprawiana Msza Święta z formularza maryjnego. Obraz przetrwał wyrzucenie parafii z kaplicy i znalazł swoje miejsce w kościele, obecnie wisząc w głównym ołtarzu.

Z perspektywy człowieka wierzącego trudno wątpić, że powojenne dzieje miasta i parafii były związane z otaczaną w polskim katolicyzmie wyjątkową czcią Maryją. W czasie pierwszej wizyty w Pyrzycach, 2 sierpnia 1950 roku, do kultu maryjnego zachęcał wiernych kardynał Stefan Wyszyński. W czasie półtoragodzinnej wizyty wygłosił kazanie, w którym podkreślił rolę wiary w życiu człowieka, a także zachęcał do serdecznego nabożeństwa do Matki Bożej jako lekarstwa na coraz gorszą sytuację religijną. Drugą wizytę w Pyrzycach kardynał Wyszyński złożył 5 listopada 1966 roku, kiedy to wygłosił przed odbudowywanym kościołem słowo do 6 tysięcy wiernych. Prymas Tysiąclecia nadał również 24 października 1960 roku wezwanie „Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny”. Ponadto na przestrzeni lat zdaniem wielu wiernych udało się za wstawiennictwem Maryi wyprosić niezliczone łaski. Trzeba również zaznaczyć, że w kościele parafialnym każdej środy odprawiana jest nowenna, której uczestnicy zanoszą rozmaite prośby i błagania. Składając te wszystkie przyczyny w jedną całość śmiało można nazwać Maryję z pyrzyckiego obrazu „Królową Ziemi Pyrzyckiej”.

CZYSTA PRAGMATYKA
Kwestie wiary mogą przemówić do osób związanych z religią. Ale jakie wymierne korzyści mogą płynąć dla całej społeczności, bez względu na wyznanie i przywiązanie do kościoła?

Pierwsza sprawa: ożywienie ruchu pielgrzymkowego będzie miało pozytywny wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorstw, szczególnie z tzw. małej gastronomii. Pielgrzymi – czy to grupowo odwiedzający sanktuarium z okazji większych świąt, czy przybywający z indywidualną pielgrzymką oprócz strawy duchowej potrzebują też strawy fizycznej. Muszą zjeść obiad, jakąś przekąskę, chętnie załapią się na deser. To oznacza pełne ręce roboty dla tych często niewielkich lokali.

Sprawa druga: szansa dla innych gałęzi gospodarki – od sprzedaży pamiątek, przez sprzedaż wyrobów lokalnych aż po możliwość organizowanych z okazji większych świąt jarmarków i targów, w czasie których nasi przedsiębiorcy z różnych branż mogliby zaprezentować swoje usługi i trafić do szerszego grona odbiorców.

Trzecia sprawa to finanse. Zaczynając od samorządu, gmina ma możliwość wprowadzenia opłaty miejscowej uiszczanej przez tych, którzy zatrzymują się u nas w celach turystycznych bądź szkoleniowych. Pewnie nie byłyby to wysokie wpływy, ale w dzisiejszej sytuacji samorządu liczy się każdy grosz. To również możliwość większego obstawienia dla właścicieli miejsc noclegowych zaczynając od powiatowych szkół z internatami, kończąc na kwaterach prywatnych. I wreszcie szansa dla zabytku. Pielgrzymi zostawialiby fundusze zwane popularnie „cołaską”, którą parafia mogłaby przeznaczyć na prace renowacyjne. Ponadto wraz z nadaniem tytułu wzrasta ranga kościoła, co może mieć odbicie w punktacji przyznawanej w różnych naborach dotacyjnych.

Jak więc widzimy – utworzenie sanktuarium niosłoby nie tylko duchowe korzyści dla wiernych, ale również wymierne korzyści dla całej społeczności. Oczywiście tego typu zagadnienia leżą w kompetencji władz diecezjalnych. Nie da się jednak ukryć, że zdecydowany głos ze strony wiernych z pewnością wpłynąłby pozytywnie na ewentualne decyzje. Vox populi – vox Dei.

Remigiusz Pajor-Kubicki

Kontynuuj czytanie

Opinie

M. Majak: Największym sukcesem 30. lat samorządu było dokończenie budowy PDK

Opublikowano

dnia

Autor

W tym roku mija trzydzieści lat od odrodzenia samorządu terytorialnego w powojennej Polsce. Trzydzieści lat temu 27 maja 1990 r. odbyły się pierwsze wybory do rad gmin z mocy ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie terytorialnym. W 2000 r. uchwałą Sejmu RP dzień 27 maja uznano za polskie święto, obchodzone corocznie – Dzień Samorządu Terytorialnego.

Z tej okazji korzystając z możliwości jakie daje prasa chciałbym złożyć wszystkim Burmistrzom Pyrzyc, Starostom, Wójtom, Przewodniczącym Rad, Radnym i Pracownikom Samorządowym oraz wszystkim ludziom związanym z samorządem, serdeczne życzenia z okazji naszego święta.
Życzę wszystkim samych sukcesów, satysfakcji z wykonywanej pracy, awansów i dużo zdrowia. Chciałabym też wszystkim podziękować za pracę wykonaną i wykonywaną na rzecz naszego miasta i gminy, tą zawodową i tą społeczną.
Sam związany z samorządem jestem od dwudziestu ośmiu lat zawodowo i piątą już kadencję jako radny. Wiele przez ten czas się wydarzyło i trudno byłoby to wszystko zebrać w jakąś całość na tyle krótką, aby specjalnie nie zanudzać Czytelników. Skracając do absolutnego minimum podsumowanie minionych trzydziestu lat uważam, że największym sukcesem miasta było zakończenie trwającej od początku lat osiemdziesiątych budowy i oddanie do użytku nowoczesnego Pyrzyckiego Domu Kultury. Największą zaś porażką zamknięcie dwóch basenów i ciągły brak jakiejkolwiek oferty w tym zakresie dla naszych mieszkańców. Mam nadzieję na zmianę w tym zakresie.
Po trzydziestu latach można też powiedzieć, że reforma samorządowa w Polsce z pewnością się udała. Bez wspólnot nasz kraj już istnieć nie może, a jedną z wielu jest pyrzycka. Zatem w dobie pandemii, za pośrednictwem Expressu Lokalnego życzę Pyrzycom i całej wspólnocie samorządowej samych sukcesów i znalezienia drogi do jak najlepszego rozwoju.

Mariusz Majak, na zdjęciu sesja Rady Miejskiej w 2013 roku

Kontynuuj czytanie

Popularne